Right next to you.

never say never

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

Rodział 2 { narracja pierwszoosobowa }

Kurczę, czuję na sobie jego wzrok; może wie, że o nim piszę?
- Co tam tak piszesz? Mam nadzieję, że to nie jakiś list do milionów osób, że mieszkasz z Justinem Bieberem, co? - zapytał i prychnął. Dziwny jest. Ale to ta sława zmienia ludzi.
- Nie - odparłam oschle, dalej relacjonując to w dzienniku. Pewnie myśli sobie, że jestem kolejną faneczką, która ukradnie mu majtki, a potem sprzeda na e-Bay'u. Nie ma szans, nie jestem taka. Gwiazdy to też ludzie. Znowu się nie odzywał; przękręciłam się na lewy bok i zobaczyłam, że znowu mi się przygląda.
- Co? Jakiś problem? - syknęłam.
- Nie odpowiedziałaś na pytanie. Co tam tak piszesz? - Skurczybyk nie dawał za wygraną.
- Pamiętnik. Zadowolony? - rzuciłam, udając obojętność. Tak naprawdę, nie wiem czemu, serce biło mi jak szalone. Dziewczyno, uspokój się. On za to, wydawał się zrelaksowany, cudownie uśmiechnięty, od ucha do ucha. Wydawał się normalny... Jako jedyny tu, oprócz mnie.
- Owszem. I... mam nadzieję, że opisujesz mnie tam - zmierzył mój pamiętnik wzrokiem - jako zajebiście przystojnego chłopaka, na którego masz ochotę się rzucić. - uśmiechnął się szerzej - Oczywiście, nie mam nic przeciwko. - zatkało mnie, ale nie chciałam dać tego po sobie poznać.
- Dokładnie tak cię opisałam, ale teraz muszę dopisać jeszcze jedno. - oblizałam usta zachęcająco.
- Taak? Co? Nie podawałem ci rozmiarów swojego... przyjaciela - Miałam ochotę wstać i przywalić mu prosto w ryj, ale stojąc blisko, raczej rzuciłabym się na niego, a tego nie chciałam. No, przynajmniej nie tu. Muszę przyznać, jest baaardzo pociągający i seksowny. Nawet w szpitalnej piżamie.
- Arogancki dupek - wyszczerzyłam swoje zęby w uśmiechu i odwróciłam się do niego tyłem. W tym samym czasie, poczułam jego spojrzenie na moim tyłku. - I nie gap się - dodałam.
Niedługo potem, usłyszałam jak śpiewa, ale zignorowałam to. Czas na kolacje i o dziwo, on też się na nią wybiera.

Tym razem, na stołówce nie działo się nic ciekawego. Następnie, udałam się pod prysznic i położyłam się do łóżka. Biebera nie ma. Odkąd wyszedł ze stołówki po zjedzeniu kolacji, nie widziałam go. Może siedzi w sali telewizyjnej. I nie wziął nawet swojego iPhona. Dziwne. Cóż za intrygujący człowiek. Okej, chyba wykrakałam, bo właśnie przyszedł. Czy on ciągle musi być taki roześmiany? Chyba serio jest jakimś wariatem.
- Opowiedz mi o sobie, intrygująca pisarko - szepnął mi do ucha. Nawet nie wiedziałam kiedy schylił się ku mnie. Mam nadzieję, że nie przeczytał co pisałam.
- I kto to mówi. - rzuciłam i podniosłam się. - Caroline jestem, miło mi.
Chyba go zaskoczyłam, bo podniósł jedną brew i patrzył na mnie.
- Przecież wiem jak masz na imię. - zamyślił się na chwilę, a potem dodał - No chyba, że cię z kimś pomyliłem...
- Chciałeś coś o mnie wiedzieć, więc ci powiedziałam. - wyszczerzyłam się, a on opadł na łóżko.
- Coś więcej. Czemu tu trafiłaś i tak dalej. - mówił patrząc w sufit.
- Po co ci to do szczęścia? - wspomnienie powinno zakłuć mnie w serce, ale tak się nie stało. - Kiedyś się dowiesz. - dodałam po chwili i poszłam wziąć prysznic. Zamknęłam drzwi na zasuwkę, aby Bieber tu nie wszedł podczas kąpieli. To są właśnie wady dzielenia łazienki z chłopakiem. A w dodatku zboczonym i aroganckim.

Po kilkunastu minutach, usłyszałam pukanie do drzwi. Z początku olałam to, ale stukanie przeobraziło się w walenie.
- Czego chcesz? Kąpie się! - wrzasnęłam wkurzona. Jednak nie mam wątpliwości co do jego stanu psychicznego.
- Muszę skorzystać z sedesu. Szybko, bo się zleję! - Słysząc, że nie dalej nie wychodzę spod prysznica, krzyknął - Bo przeczytam Twój pamiętnik, który właśnie mam w ręku.
Wybiegłam spod natrysku, owinęłam się ręcznikiem i otworzyłam drzwi. Wszedł do łazienki i ruchem dłoni rozkazał, abym wyszła. Chwyciłam go za bluzkę i wydusiłam:
- Nie waż się tknąć mojego pamiętnika, bo twój kochany iPhone poczuje smrodek muszli klozetowej. Zrozumiano? - zmierzyłam go wzrokiem, a on przytaknął. Puściłam jego koszulę i wyszłam. Chwilę później, usłyszałam szum spuszczanej wody. Weszłam ponownie do toalety, każąc mu wyjść. Nagle poczułam jego dłonie na biodrze. Fala gorąca zalała moje ciało, okryte jedynie ręcznikiem. Okręcił mną i przydusił mnie do siebie. Przez chwilę, patrzyliśmy sobie w oczy, jednak on szybko skierował swój wzrok na usta, a potem na piersi, poczym zagryzł wargę. To sprawiło, że zalała mnie kolejna fala gorąca. Mam nadzieję, że tego nie wyczuł, bo miałam wrażenie, że ciepło ode mnie buchające, czuć aż na dworze.
- Zobaczysz, będziesz moja - usłyszałam jego szept, po czym odszedł kilka kroków, puścił mi oczko i ostatni raz patrząc na mnie, skierował się do pokoju.
Stałam tam zdezorientowana, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Czy ja też go podniecałam? Może przeczytał mój pamiętnik. Nie, to niemożliwe. I co miał na myśli, kiedy mówił, że będę jego? Czy widział, że tak bardzo mnie podniecał? Zadawałam sobie tyle pytań, że rozbolała mnie głowa. Postanowiłam nie kończyć przerwanego prysznica, więc ubrałam bieliznę i wyszłam z łazienki. Ku mojemu zdziwieniu, Bieber już spał. Postanowiłam pójść w jego ślady i chwilę później odpływałam już w głęboki sen.

Tak bardzo tęskniłam za kawą, że aż o niej śniłam. Nie piłam jej aż cztery miesiące, a zapach w śnie był tak bardzo wyczuwalny, że aż mnie zbudził. Otworzyłam oczy, ale musiałam chwilę poczekać aby cokolwiek zobaczyć, bo promienie słońca tak bardzo raziły, że aż bolały gałki oczne. Kiedy w końcu przyzwyczaiłam się do nadmiernego światła, zobaczyłam, iż aromat kawy nie był snem. Przede mną stała duża taca, na której znajdowały się gofry z bitą śmietaną i owocami, jajecznica na grzance oraz ogromny kubek parzonej kawy. Po zapachu wyczułam arabicę. Moją ulubioną. Uszczypnęłam się w ramię, aby sprawdzić, czy dalej śnię. Nie śniłam.
- Nie, to nie sen. I dzień dobry, słoneczko - usłyszałam głos obok mnie. Czy ten dzień może być lepszy?
- Skąd to jest? - zapytałam niepewnie, próbując nie dać po sobie poznać podniecenia.
- Ze stołówki. Zaspałaś na śniadanie, a nie mogłem pozwolić, aby moje słoneczko chodziło głodne aż do obiadu. - Bieber wyszczerzył się w uśmiechu i dodał - Będzie ci smakować? Musiałem zgadywać co lubisz. No i mam nadzieję, że będzie wyszła mi jajecznica na grzance, bo nie jestem ekspertem od takich wymysłów.
- Co? Sam to zrobiłeś? Skąd to wziąłeś? I skąd, do cholery, kuchnia ma arabicę? I czemu mnie nie zbudziłeś na śniadanie?! - gadałam jak najęta, a gdy skończyłam, parsknął śmiechem.
- Ma się te znajomości. Ale teraz jedz, a nie gadasz, bo ci kawa wystygnie - mówiąc to, usiadł na łóżku, kładąc moje nogi na swoje.
- Dziękuję, w każdym razie. - powiedziałam i zaczęłam jeść.
- A powiesz mi, czemu tu jesteś? Wydajesz się być normalna. - Czy on naprawdę nigdy nie odpuszcza?
- Być może pozory mylą? - uśmiechnęłam się łobuzersko i wgryzłam się w grzankę.
- Nie powiesz mi? Zrobiłem ci śniadanie - odparł i udawał nadąsanego.
Nie mogłam patrzeć na ten widok, wolałam go uśmiechniętego. Powiem mu, co mi szkodzi, prawda?
Nie jest to jakąś tajemnicą, że zostałam zgwałcona. Jestem gotowa opowiedzieć to komuś, oprócz lekarzy. Dam radę. Kiwnęłam głową, a on ukazał garnitur swoich idealnych, białych zębów.

05.02.2012 o godz. 13:05

SourCandy
5.02.2012, 13:56
SourCandy napisał(a):
Ej nieźle ;)

gowno123
6.02.2012, 15:43
gowno123 napisał(a):
Ja za to kocham Selene dlatego jestem jej przyjaciółką. I to nasz blog. Znam Justina i on na pewno się nie obrazi, a nawet jestem pewna, że będzie się z tego śmiać. A co do nich widzę że Polska go bardzo lubi, że jest tyle blogów na jego temat. Teraz będzie trasa koncertowa po europie to może coś załatwię, ale niczego nie obiecuje. Im sorry.
P.S jestem dużo starsza
rightnextoyou
Right next to you.
O mnie: Pisząca opowiadanie o Bieberze dziewczyna, która przed przeczytaniem ff bieberstory, nienawidziła go. A teraz jest jedną z nich. Beliebers.
statystyki